Atopowe zapalenie skóry w ciąży – jak miała się moja skóra w tym czasie?

Atopowe zapalenie skóry w ciąży – jak miała się moja skóra w tym czasie?

Ciąża to bardzo szczególny okres, nie tylko ze względu na cudowność rozwijającego się nowego człowieka. Organizm kobiety przechodzi wtedy ogromną rewolucję, jest dość mocno obciążony. Hormony szaleją, zmienia się nieco działanie układu immunologicznego, zwiększa się objętość krwi. Dodatkowo w czasie ciąży niedozwolone jest stosowanie wielu leków, również z tych na atopowe zapalenie skóry. Z tych względów okres ciąży może być szczególnie trudny dla kobiety cierpiącej na atopowe zapalenie skóry.

W ostatnich postach wspominałam o tym, że spodziewam się dziecka, a teraz mogę się pochwalić, że potomek od 3 miesięcy jest już na świecie. Dlatego śpieszę, aby opowiedzieć, jak miało się moje AZS w trakcie ciąży i jak się ma teraz, na początku macierzyństwa.

 

Wyleczenie z AZS w ciąży?

Być może spotkaliście się z mitem na temat AZS i ciąży, mówiącym że w ciąży AZS znika i nie wraca (Mity na temat atopowego zapalenia skóry). Owszem, poziom hormonów płciowych u części kobiet ma całkiem spory wpływ na przebieg atopowego zapalenia skóry, o czym pisałam tutaj: Zaostrzenie atopowego zapalenia skóry przed miesiączką i w trakcie ciąży | Hormony płciowe a AZS, skóra i alergia na nikiel. Okazuje się jednak, że bardziej prawdopodobne od cudownego wyleczenia z AZS w trakcie ciąży, jest zaostrzenie przebiegu tej choroby. W jednym z badań ponad połowa kobiet doświadczyła zaostrzenia AZS w trakcie ciąży, natomiast poprawę zaobserwowano u około 1/4 badanych. Poza szalejącymi hormonami w trakcie ciąży zmienia się także działanie układu odpornościowego, czemu przypisuje się prawdopodobną rolę w zmianie przebiegu AZS w tym szczególnym czasie.

 

Remisja atopowego zapalenia skóry w ciąży

Jak miało się natomiast moje AZS w ciąży? Mówiąc krótko – było dla mnie bardzo łaskawe. Okazuje się, że należę, przynajmniej pod względem tej ciąży, do mniejszości i moje AZS praktycznie w ogóle nie dawało o sobie znać w trakcie ciąży.

Bardzo obawiałam się tego, jak ciąża wpłynie na moją skórę. Bałam się, że dopadnie mnie mocne zaostrzenie i nie będę mogła sobie pomóc mocnymi lekami lub będę musiała mocno bić się z myślami, czy zażyć leki z pośrednich grup bezpieczeństwa w ciąży. Bałam się, że przez AZS nie będę mogła cieszyć się tym pięknym i wyjątkowym czasem. Bałam się też i nadal się boję, czy moje dziecko odziedziczy po mnie AZS, czy szczęśliwie ominie je ta choroba (sprawdź wpis 6 faktów o atopowym zapaleniu skóry. Czy atopowe zapalenie skóry jest zaraźliwe, dziedziczne, wyleczalne…?).

Przed ciążą moja skóra miała się bardzo dobrze. Po tym, jak dzięki udziałowi w badaniu klinicznym moje AZS przeszło w remisję (Dupilumab (Dupixent) – zastrzyk za ponad 1500 dolarów), zmiany pojawiały się sporadycznie. Pojawianiu się zmian sprzyjał okres jesienno-zimowy oraz zastosowanie detergentów do mycia naczyń, czy sprzątania bez rękawic. Dokładnie pisałam o tym we wpisach: Dupilumab – odstawienie | Dlaczego zrezygnowałam z Dupilumabu? Czy atopowe zapalenie skóry wróciło? oraz Atopowe zapalenie skóry | Leczenie biologiczne – rok od ostatniej dawki Dupilumabu

Pod koniec lata 2018 dowiedziałam się o ciąży, wtedy na skórze nie miałam żadnych zmian. Obawiałam się zaostrzenia AZS, a na pewno spodziewałam się standardowych jesienno-zimowych zmian na szyi i w zgięciach łokci. Tej jesieni i zimy nie pojawiły się w tych miejscach w ogóle!

 

Atopowe zapalenie skóry na dłoniach

Zgubne natomiast okazało się dla mojej skóry częste mycie rąk i… bożonarodzeniowa choinka. Uważałam aby nie złapać żadnych pasożytów, zwłaszcza gdy okazało się, że nie przechodziłam toksoplazmozy. Dlatego myłam ręce jeszcze częściej niż zwykle. W konsekwencji doprowadziło to do pojawienia się niedużych i mało uciążliwych zmian na prawej dłoni między palcami. Sprawę pogorszyła natomiast wspomniana choinka bożonarodzeniowa. W moim domu jest zawsze żywe drzewko, a w tym roku strojenie go skończyło się podrażnieniem skóry na dłoniach, pogłębieniem wspomnianych zmian i dużym świądem. Z tego względu konieczne stało się użycie bardzo łagodnego sterydu, czyli kremu z hydrokortyzonem, dostępnym bez recepty. Użyłam do dosłownie dwa razy i był to jedyny epizod użycia jakiegokolwiek leku na AZS w ciąży.

Skąd wiem, że pojawienie się tych zmian było winą częstszego mycia rąk i kontaktu z choinką? Ponieważ nic nie zmieniałam w swojej pielęgnacji w tamtym czasie i w ogóle w czasie ciąży. Do tego ewidentnie po kontakcie z igłami choinki czułam swędzenie skóry. Na całe szczęście dwukrotne użycie kremu z hydrokortyzonem zmniejszyło świąd i pozwoliło dalej działać już z użyciem samych emolientów, choć z zaczerwienieniem i suchością zmagałam się trochę dłużej, bo mniej więcej do lutego. Bardzo dobre efekty przyniósł balsam Oillan Med+ na alergie kontaktowe, o którym pisałam w tym poście Kosmetyki na alergię kontaktową i pyłkową (nikiel, pyłki, sierść). Seria Oillan Med+

Tutaj przedstawiam moją aktualną pielęgnację skóry, również tą z czasu ciąży:

 

Ogólny stan zdrowia w ciąży

W trakcie ciąży każda kobieta ma regularnie badaną krew i mocz. Dzięki temu mogę być pewna, ze moje ogólne zdrowie w trakcie ciąży było na bardzo dobrym poziomie. Wszystkie wyniki wskazywały ogólny dobrostan. Nie dopadła mnie również cukrzyca ciążowa ani nadciśnienie. Dodatkowo regularne wizyty u dentysty dawały pewność braku stanu zapalnego w jamie ustnej, co jest istotne zarówno ze względu na AZS, jak i ze względu na ciążę.

 

Poziom witaminy D

Najciekawszym odkryciem był dla mnie… poziom witaminy D. Niewielu lekarzy zleca to badanie, a mój lekarz wysłał mnie na nie dwukrotnie! Okazało się, że dzięki regularnej suplementacji tej witaminy od ponad 2 lat, uzyskałam jej bardzo dobry poziom we krwi i to mimo jesienno-zimowego okresu. Zaskoczyło mnie to i bardzo ucieszyło. Witamina D może mieć dobroczynny wpływ na AZS, konieczne są natomiast dalsze badania na ten temat. Zapraszam do zapoznania się z wpisem Witamina D a atopowe zapalenie skóry | Atopowa Prasówka 8/2017. Konkretnymi liczbami odnośnie mojego poziomu witaminy D i sposobu suplementacji podzielę się z Wami w osobnym poście.

 

Leki na AZS w trakcie ciąży

Poza wspomnianym kremem z hydrokortyzonem w czasie ciąży nie stosowałam żadnych leków na atopowe zapalenie skóry. Żadnych maści, kremów, leków ogólnych, antyhistamin. Do tej pory, a minęły już ponad 3 miesiące od porodu, nadal nie stosuję żadnych leków. Zażywałam i zażywam natomiast standardowe suplementy dla kobiet w ciąży i karmiących. Chętnie opowiem o tym oraz podzielę się z Wami moimi innymi przygotowaniami do ciąży pod względem AZS w osobnym poście.

 

Atopowe zapalenie skóry w ciąży

Pomijając wspomniane zmiany na dłoniach, atopowe zapalenie skóry wcale nie dokuczało mi w trakcie ciąży. Zmiany nie pojawiły się w żadnym innym miejscu. Nie odczuwałam zwiększonego świądu. Nie zmieniła się tolerancja mojej skóry na stosowane przeze mnie kosmetyki. Nie pojawiły się żadne inne niepokojące objawy AZS. Generalnie okres ciąży pod wieloma względami była dla mnie bardzo łaskawy. Nie dokuczały mi typowe ciążowe dolegliwości. Bardzo dobry stan mojej skóry był natomiast dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Dzięki temu mogłam w pełni cieszyć się tym pięknym okresem. Pozostaje mi mieć nadzieję, że moje dziecko nie odziedziczy po mnie atopowego zapalenia skóry.

Jeżeli spodobał Ci się ten post i uważasz, że może komuś się przydać, udostępnij go proszę:


4 thoughts on “Atopowe zapalenie skóry w ciąży – jak miała się moja skóra w tym czasie?”

  • A co mogę zastosować na atopowe zmiany na dłoni karmiąc piersią. Nigdy nie miałam zmian atopowych wyszły po porodzie.

    • Najlepiej będzie skonsultować się z lekarzem w kwestii leków, również tych miejscowych. Natomiast kwestia emolientów jest bardzo indywidualna i to co u jednej osoby sprawdza się świetnie, u innej będzie powodować podrażnienia. Niezmiennie jednak najbardziej polecam masło shea, nierafinowane.

        • Jeśli wiedział o fakcie karmienia piersią, to powinien przepisać leki, które można wówczas stosować. Dla pewności może warto poradzić się certyfikowanego doradcy laktacyjnego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


Inline
Inline